0
Artykuły

Czas na zmianę!

Mamy początek roku, niewątpliwie dla wielu z nas jest to czas podsumowań i robienia wszelkiego rodzaju postanowień oraz wyznaczania nowych celów życiowych. Generalnie mamy tendencję do odkładania momentu wprowadzania jakichkolwiek zmian na tzw. „później” – czyli zacznę od jutra, od poniedziałku, od następnego miesiąca czy właśnie od nowego roku…

Jeżeli już ten początek roku nastał i faktycznie od dłuższego czasu nosimy się z zamiarem wprowadzenia do naszego życia pewnych ulepszeń (tutaj możesz wstawić dowolne noworoczne postanowienie – schudnę, zadbam o odpowiednią ilość snu, zacznę się ruszać itd.), to może czas najwyższy zacząć ten zamiar przekształcać w czyn. W tym momencie jednak zaczynają pojawiać się wątpliwości, bo jednak, o ile wypowiedzenie samego postanowienia lub nawet napisanie go na papierze nie powoduje z automatu, że coś w tym temacie zaczyna się dziać.

A więc zacznijmy od początku…

Zmiana wiąże się dla Nas z czymś nowym, często nieznanym, więc z gruntu rzeczy wywołuje pewien niepokój. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego co znamy, do pewnej rutyny, która określa naszą codzienność. Dlatego każda modyfikacja jest swojego rodzaju wyjściem poza własną „strefę komfortu”. Nie bez przyczyny użyłam cudzysłowu. Ta ”strefa komfortu” potrafi być często naszym więzieniem, nierzadko z całym zestawem wysublimowanych tortur. Dopiero kiedy zadamy sobie ten trud, odnajdziemy w sobie motywację, siłę do działania i zmodyfikujemy jakiś aspekt naszego życia, to jeżeli cierpliwie poczekamy i będziemy bacznie obserwować, to możemy się naprawdę zdziwić, jak ważny był to przełom i jak wiele przyniósł korzyści.

Jeżeli chcemy wprowadzić jakąkolwiek zmianę w naszym życiu (może na potrzeby tego wpisu będę się odnosić do przykładu z postanowieniem schudnięcia w nowym roku, w końcu na tym znam się najlepiej) to jasne sprecyzowanie, co chcemy osiągnąć, jest bardzo dobrym pomysłem. Jednak to zdecydowanie nie wystarczy. Musimy się jeszcze zastanowić jak do tego celu dojść, a więc w jaki sposób tę zmianę urzeczywistnić. Dlatego w tym miejscu trzeba zastanowić się na spokojnie i jasno określić pojedyncze kroki, które trzeba podjąć.

A więc, jeżeli postanawiam schudnąć (trzymając się naszego przykładu) – osiągnięcie tego celu będzie wiązało się wprowadzeniem kilku zmian w moim życiu. Od razu zaznaczam, że lepiej nie wprowadzać ich wszystkich na raz, bo w praktyce może nam po prostu zabraknąć zasobów. Dlatego namawiam do zastosowania metody „małych kroków” i naprawdę gruntowne przygotowanie się do tematu. Niestety, improwizacja niekoniecznie musi się sprawdzić.
Proponuję, aby zacząć od podzielenia długiej drogi na krótsze odcinki, czyli wyznaczeniu kilku mniejszych, pośrednich celów, które w dłuższej perspektywie będą w stanie przybliżyć do tego dużego.

Dodatkowo warto na tym etapie uświadomić sobie wszelkie przeszkody, które mogą utrudniać zmianę. Należą do nich:

  1. Źle dobrany i nierealny cel – np. chce schudnąć 10 kg w miesiąc – takie podejście może poskutkować jedynie frustracją i zniechęceniem, kiedy okażę się, że się nie udało.
  2. Zmiana na negatywie, a więc skupianie się na negatywnych aspektach – np. na tym, że podczas diety trzeba odmawiać sobie tyle smakołyków, które uwielbiamy. A przecież można pomyśleć i skupić się na tej drugiej stronie, czyli na pozytywach. Dzięki diecie mogę spożywać wiele smacznych potraw, które prawdziwie odżywiają moje ciało i dają mi energię do działania. Robię to dla siebie i wiem, dlaczego podejmuje to działanie.
  3. Poczucie straty – zmiana zazwyczaj coś nam zabiera i najzwyczajniej w świecie musimy się z tym pogodzić – np. już nie pochrupię sobie chipsów podczas oglądania filmu, ale zawsze mogę zadbać o jakąś zdrową przekąskę, która będzie ich substytutem (na marginesie, odradzam jedzenia podczas oglądania, ale nieraz lepiej sięgnąć po zdrowszy zamiennik niż czuć frustrację i zniechęcenie).
  4. Oczekiwanie szybkich i spektakularnych efektów – ledwo zaczęliśmy coś robić w tym temacie a już chcemy, żeby na wadze spadło co najmniej 5 kg, bo przecież „wszystkiego sobie odmawiamy i tyle pracy w to wkładamy”. Nawyk często trzeba w sobie wyrabiać i pielęgnować latami, więc trwała zmiana w krótkim czasie jest po prostu niemożliwa.
  5. “Wszystko albo nic”  – Każda, nawet drobna porażka jest pretekstem do zaprzestania starań i zarzucenia dalszych wysiłków – przecież jak zjadłam jedno ciasteczko, to już mogę zjeść całą paczkę – nie ma to już dla mnie znaczenia. Podczas pracy nad sobą zasada „wszystko albo nic” raczej się nie sprawdzi.
  6. Skupianie się na błędach – często zbyt mocno fokusujemy się na własnych potknięciach i przywiązujemy do nich zbyt dużą wagę. Jak mówi stare przysłowie „Energia podąża za uwagą” a więc ciągłe dołowanie się i przekonywania świata dookoła, że jesteśmy beznadziejni, niczego nie zmieni, poza totalnym zniechęceniem, które nie pozwoli nam ruszyć z miejsca.
  7. Niedopuszczanie możliwości zmiany – w tym momencie, najczęściej ograniczamy się do stwierdzenia: „po prostu tak mam i koniec”. W ten sposób całkowicie blokujemy się na działanie i tkwimy przy starych przyzwyczajeniach, które z czasem stają się naszym więzieniem na własne życzenie.

Coś dużo tych przeciwności się nazbierało, ale warto wiedzieć z czym się mierzymy i starać się świadomie pracować nad tym, aby nas nie pokonały.

Jak znaleźć rozwiązania?

  1. Uznać opór przed zmianą i go zaakceptować. Wiadomo, że próba zmiany jakiegoś aspektu naszego codziennego życia będzie wiązała się z wysiłkiem, dlatego trzeba sobie zdać sprawę z tego, że będzie nas ciągnęło do tego co znane i oswojone.
  2. Jeszcze raz w tym miejscu przypomnę o metodzie małych kroków – ona naprawdę dobrze się sprawdza. Zanim zaczniemy biegać, popracujmy najpierw nad techniką chodzenia. Dlatego nie zawsze sprawdzają się wielkie rewolucje dietetyczne typu dieta keto itp. Zdecydowanie lepiej skupić się na racjonalnym sposobie żywienia, który w dłuższej perspektywie czasowej przyniesie zdecydowanie więcej korzyści.
  3. Szukaj wsparcia wśród najbliższych – w rodzinie, wśród znajomych. Niech w trudnych chwilach przytulą, zmotywują i pomogą przezwyciężyć chwilowy kryzys. Tylko, żeby wiedzieli, że tego wsparcia potrzebujesz musisz przestać się bać prosić o pomoc. Pamiętaj, w grupie siła! Zawsze można poszukać sobie sprzymierzeńca, który boryka się z podobnym problemem. Wzajemne motywowanie zawsze wzmacnia.
  4. Doceniaj siebie! Ważne, żeby umieć zauważać drobne osiągnięcia i umieć się z nich cieszyć. To zawsze wzmacnia pozytywną motywację i chęć do działania. Docenianie drobnych sukcesów naprawdę zmienia perspektywę.

Gdziekolwiek się teraz znajdujesz, to dobre miejsce, aby zacząć. Wysiłek, który zainwestujesz dzisiaj, będzie się liczył jutro.
(Andrew Matthews, Bądź szczęśliwy)

Czas na zmiany

Podsumowując!

Zmiana, którą chcemy wprowadzić powinna być przede wszystkim:

  1. Potrzebna, czyli powinniśmy autentycznie chcieć ją wprowadzić w nasze życie i jej potrzebować. Pozytywna zmiana zawsze stwarza szansę na rozwój.
  2. Możliwa do wprowadzenia – należy zadbać, aby cel, który obieramy był po prostu realny, w ten sposób zaoszczędzimy sobie sporej ilości niepotrzebnego stresu i zniechęcenia, które jest konsekwencją niepowodzeń.
  3. Skuteczna, czyli rozwiązywać nasz problem, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie czerpać z niej korzyści, nawet jeżeli będą odroczone w czasie.
  4. Długofalowa – np. odmówienie sobie słodyczy na miesiąc na niewiele się zda, jeżeli po miesiącu znowu się na nie rzucimy. Tylko poprzez trwałą zmianę nawyku możemy odczuć jej dobroczynne skutki i dopiero z perspektywy czasu ocenić jej ważność.

Na koniec najważniejsze, proszę nie zapominajcie o tym!

Na dobre, ważne zmiany potrzeba czasu.

 Dlatego chciałabym Was prosić, żebyście dali sobie na to przestrzeń, czas oraz cierpliwość i nie zniechęcali się jak na drodze pojawią się pierwsze trudności.

 Powodzenia!